Morzycko wygrywa z Sokołem Pyrzyce 3:0 (0:0)

Morzycko wygrywa z Sokołem Pyrzyce 3:0 (0:0)

W jesiennej, deszczowej atmosferze, w niedzielę, 03 listopada 2019, Morzycko Moryń podejmowało o godzinie 14.00 Sokoła Pyrzyce. To goście stawiani byli w roli faworyta w tym spotkaniu, bowiem zajmowali i nadal zajmują wyższą lokatę w ligowej tabeli. Morzycko ostatnio grając nieco w kratkę w meczach u siebie zawsze walczy o trzy punkty, udało się także i tym razem zdobyć komplet oczek i wygrać 3:0, choć pierwsza połowa na to nie wskazywała.

Mecz rozpoczął się od spokojnej gry obu drużyn i nieco chaotycznego budowania akcji i z jednej i z drugiej strony. W pierwszej połowie poza kilkoma akcjami i jedną poprzeczką, po rzucie rożnym wykonywanym przez graczy Morzycka, nie za wiele się działo. Częste faule i gra głównie w środku pola uniemożliwiała budowanie składnych akcji dla obu drużyn. Najlepszym aktorem w całym widowisku był sędzia główny spotkania R. Zbaracki, który bardzo dobrze prowadził całe spotkanie, nie pozwalając na zaostrzanie się gry, choć deszczowe warunki ku temu sprzyjały.

Początkowo padający deszcz, po przerwie przestał padać, a nawet momentami pojawiało się słońce. Na bramki jednak kibice Morzycka czekali aż do 71 pierwszej minuty, kiedy to ataki i strzały mijały raz po raz bramkę drużyny Sokoła, aż końcu po rzucie rożnym piłkę do bramki kieruje Mateusz Głos. Nie minęło trochę czasu, a znakomitą sytuację sam na sam marnuje Bartosz Jędrasiak, bardzo aktywny w drugiej połowie po prawej stronie Morzycka. Bardzo dobrze spisywał się bramkarz z Pyrzyc, aż do kuriozalnej bramki i fatalnego błędu, który mu się przytrafił i przesądził chyba o wyniku całego meczu. W 78 minucie meczu z niepozornego, ale dość mocnego strzału Mateusza Głosa, bramkarz gości, piłkę lecącą w środek bramki na wysokości jego klatki piersiowej, wypuszcza z rąk, a ta ku rozpaczy graczy Sokoła wpada do siatki i jest 2:0 dla Morzycka. Morzycko nadal atakowało, a goście ograniczali się do niemrawych kontrataków. Wprowadzony w drugiej połowie młody zawodnik M. Ceglarek, zmieniając grającego trenera Pawła Zatorskiego, który zostawił w tym meczu sporo serca na boisku, odwdzięczył się trenerowi za zaufanie. Najpierw po jego strzale bramkarz Sokoła z trudem wybijał piłkę na rzut rożny, a potem po składnej akcji całej drużyny Morzycka spokojnym strzałem po ziemi przypieczętował zwycięstwo Morzycka.

Cały mecz Morzycko wygrało zasłużenie i choć nie było to porywające widowisko to gracze Morzycka mogą dopisać trzy punkty. Za tydzień już kolejny mecz także u siebie z Piastem Karsko i szansa na kolejne ligowe punkty dla Morzycka.